Zapisz się do newslettera:




HOME / ISSUE 2 / Mężczyźni - Marcin Awiżeń

MALEMEN MEN

ISSUE

Marcin Awiżeń
zdobył w Pekinie złoty medal
Marcin Awiżeń Marcin Awiżeń Marcin Awiżeń Marcin Awiżeń Marcin Awiżeń
Marcin Awiżeń
Straszny stąd kawał do Pekinu… – Marcin patrzy na zielone blokowisko, na kościół i kilka wiejskich sklepików.
– Długo trzeba biec? – pytam.
– Jakieś osiem lat. W poniedziałek, 15 września 2008 r., Marcin Awiżeń ze Świerżów Górnych zdobył w Pekinie złoty medal. Olimpijski.
Umawiamy się w barze, bo zanim Mateusz zacznie szychtę na drugiej zmianie, rozgrywa z Marcinem zwyczajową partyjkę bilarda. To jedyny bar w Świerżach Górnych. Szyldu nie ma, trzeba zapytać o lokal U Wieśka, albo – jak mówią niektórzy – U Żyda, na pamiątkę przedwojennych czasów, kiedy Świerże miały prawdziwą żydowską karczmę. Teraz nie ma tu Żydów. Z dawnych lat została legenda
o wojskach Jana Kazimierza, które przekraczały tu Wisłę, żeby przegnać Szwedów z Rzeczypospolitej. I może jeszcze metryka jednej z najstarszych nadwiślańskich osad. Ale teraz liczą się przede wszystkim monstrualne kominy elektrowni Kozienice, co szatkują okoliczne lasy w długie plastry cienia. Marcin zamiast „U Wieśka” woli mówić: „dom kultury”, bo stół bilardowy i dwa automaty do gier robią we wsi za całą rozrywkę. Zresztą to jedyne ciepłe miejsce,
w którym jesienią można posiedzieć z dziewczyną.
Żadnych sekretów. Mateusz ma szczęście. Ostatnia bila dla niego.
Pudłuje podle. „Z tobą odeszły anioły…” – słychać z radia wysoki śpiew Gawlińskiego. Wychodzimy. Mateusz wsuwa jeszcze do kieszeni butelkę piwa – Na potem – wyjaśnia. Kiedy skończy zmianę, wszystko będzie pozamykane na cztery spusty.
Dziewięćdziesiąt tysięcy na jedną chwilę Wspinamy się na drugie piętro jednego z robotniczych bloków. Pod piętnastkę, osiem tysięcy kilometrów od Pekinu. Złoty medal leży na półce obok butli, w której śpią jadowite azjatyckie żmije.


Cały tekst w 2. numerze magazynu MaleMEN.

MALEMEN MEN

7

WOMEN WE LOVE